Wolność

Wolność
Jeszcze wczoraj byłam waszym schronieniem
Wasze dzieci dojrzewały w moim towarzystwie
Spowszedniałam wam
Jak powszednieje słońce latem
Jak woda w kranie

Wiązałam się z odpowiedzialnością
Nie każdy był w stanie to zrozumieć
Czasem ciężar odpowiedzialności
Wydawał się tak nieprzychylny

Teraz znikam
Odchodzę jak słońce nocą
Teraz wysycham jak ziemia bez wody
Niepostrzeżenie

Tyle miejsc na Ziemi mnie pragnie
Tylu ludzi beze mnie umiera
Zasnuło się niebo rozumu
Niknę pośród jazgotu
Sprzedana na targu
Za fałszywą monetę

04.12.2015 KG