Wideo na życzenie w Polsce

 

W całym cywilizowanym świecie dobre serwisy VOD zdobywają coraz większą rzeszę fanów. Model oglądania filmów zupełnie się zmienił w ciągu ostatnich kilku lat. Większość z nas pamięta jeszcze pozytywne emocje związane z wizytą w lokalnej wypożyczalni VHS. W  odległych latach dziewięćdziesiątych zdobycie niektórych filmów graniczyło z cudem. Większość z nas rejestrowało filmy z telewizji, później krążyły one wśród znajomych.

Przypominam sobie historię jak pożyczyłem od kolegi kultowy w okresie mojego dzieciństwa  film  The Goonies, następnie po jakimś czasie    pożyczyłem film następnej osobie. Ostatecznie po kilku latach w luźnej rozmowie z właścicielem owej kasety okazało się, że film odnalazł się u naszych wspólnych znajomych (ja oczywiście o nim zapomniałem).

Czasy jednak bardzo się zmieniły. Większość przeszła długą drogę od czyszczenia głowicy magnetowidu poprzez klienty P2P (kto nie pamięta Kazaa czy eDonkey2000)   do czasów obecnych. Śmiem postawić tezę, że jeszcze kilka lat temu dla większości użytkowników sieci w Polsce pobieranie filmów za pomocą klientów torrentów to była codzienność. Nie prowadzę badań na ten temat, ale z własnych obserwacji muszę powiedzieć, że jest to proceder coraz rzadszy. Wpływ na to miało wiele czynników, np. rozpowszechnienie wszelkiej maści serwisów typu Chomikuj.  Po drugie zwiększenie świadomości, że w Polsce przestępstwem nie jest pobieranie lecz udostępnianie treści, do których nie posiada się praw autorskich. Korzystanie z torrentów zwykle wiązało się z jednoczesnym udostępnianiem treści, na co prawo nie pozwala. Kolejna kwestia to zwiększenie przepustowości domowych łączy i popularyzacja serwisów opartych na  Real Time Streaming Protocol, które umożliwiają oglądanie treści wideo bez ich uprzedniego pobierania.

I właśnie ta stosunkowo niedawno powstała gałąź serwisów VOD (Wideo na życzenie skrót VoD lub VOD; ang. Video on Demand – wideo na żądanie) zaczyna być jednym z najważniejszych segmentów na tym rynku. To co jeszcze kilka lat temu było zupełnie nie do pomyślenia stało się rzeczywistością. Korzystanie z serwisów VOD z mojej perspektywy ma niemal same plusy. Mogę powiedzieć, że osiągnąłem pewien poziom dojrzałości jeżeli chodzi o podejście do konsumpcji treści, wymagało to kilku lat różnych doświadczeń i zbudowania innego podejścia do tego tematu.  Na moje obecne spojrzenie składają się następujące kwestie:

  1. Uważam, że twórcy należy się zapłata ode mnie jako odbiorcy, wspaniale jeżeli uiszczona będzie ona w jakimś sensownym modelu, taki model oferuje np. Netflix, o którym więcej za chwilę. Niekoniecznie stać mnie na kupowanie 15 filmów miesięcznie, ale raczej na pewno mnie stać na jakąś zryczałtowaną opłatę rzędu 30 zł miesięcznie za dostęp do dużej ilości treści wideo. Od razu napiszę również, że nie przekonują mnie argumenty wysuwane przez wielu, że takie opłaty są wysokie. To kwestia priorytetów, ktoś woli papierosy za 14 zł, a ktoś inny dostęp do serwisu VOD)
  2.  Mam sporo obowiązków i kryterium czasu, który musiałbym poświęcić na szukanie filmów i ich ściąganie ma dla mnie  znacznie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to bardzo indywidualna kwestia, która dla ogromnej grupy może wydawać się błacha.
  3. Kryterium wygody i jakości. Dla mnie to ogromna zaleta, że korzystając z Netflixa mam do wyboru spośród trzech jakości (korzystam z mobilnego internetu pakiet 30GB/miesięcznie) i mogę decydować o tym w jakiej jakości chcę oglądać film. Najsłabsza jakość określana mianem dobrej (i rzeczywiście jest ok), to około 300 mb na godzinę. Wygodne również jest to, że  serwis dosyć trafnie dobiera propozycje dla mnie. Mam naprawdę spory przedział materiałów do wyboru. Nie kupuje kota w worku, serwis oferuje materiały wideo w dobrej jakości. Ile razy ściągaliście coś z sieci by szybko rozczarować się tym co ujrzeliście po włączeniu filmu?
  4. Kryterium przejrzystości prawnej: płacę i legalnie korzystam bez obaw i z przyjemnością. Wiem, że serwis nie zniknie z dnia na dzień, nie zostanie zamknięty. Jeżeli mam z czymś problem mogę skontaktować się z obsługą techniczną. Mam oficjalne wsparcie dla wielu urządzeń w tej samej cenie. Codziennie dodawane są nowe materiały.

Przyznam, że nieco odpychają mnie wszelkiej maści serwisy streamingowe działające na pograniczu prawa, których nazw nie będę wymieniał, wszyscy doskonale wiemy o jakie tutaj chodzi. Moje skromne doświadczenia z nimi prowadzą do jednoznacznych wniosków:

  • są to serwisy dla bardzo mało wymagających użytkowników
  • kiepska jakość materiałów, jeżeli nawet trafi się dobra to nie ma opcji do wyboru np. napisy, lektor
  • ich nieprzewidywalny status: dzisiaj jest, jutro nie
  • brak wsparcia dla różnych urządzeń: nawet jeżeli da się skorzystać na androidzie to zwykle nie bez problemów
  • brak zapamiętywania momentu w jakim skoczyliśmy, budowania list: np. do obejrzenia
  • zupełny brak dbałości o szczegóły typu design, player itd.

Generalnie można by było jeszcze długo wymieniać. Oczywiście to nie zmienia faktu, że takie serwisy mają swoje zastępy wiernych fanów (poniekąd ich rozumiem) za kilka groszy można oglądać do woli niemniej jednak wydaje mi się, że nie tędy droga.

Za granicą wielką popularnością cieszą się serwisy z wideo na życzenie, takie jak Hulu czy Netflix. Ten ostatni wszedł niedawno do kilku krajów europejskich.  Miałem okazję przekonać się jak niesamowitą usługą jest Netflix. Dostęp do ogromnej ilości filmów fabularnych, dokumentalnych za niespełna 30 złotych miesięcznie. Wszystko to bez limitu, w ramach zryczałtowanej, niewielkiej opłaty dostępne na wielu platformach w tym Windows czy Android.  W Polsce serwis jest oficjalnie niedostępny. Jednak dla chcącego nic trudnego, wystarczy wykupić jakąś usługę VPN (najlepiej aby oferowała zarówno tradycyjny VPN jak i DNS TV). W sieci można znaleźć sporo na ten temat. Osobiście polecam serwis ACEVPN za niespełna 6$ miesięcznie mamy dostęp do VPN i DNS TV.O rozwiązaniach tych można przeczytać również na popularnym blogu Antyweb: tutaj dlatego nie będę się rozpisywał.

W świetle tego co napisałem wydawać by się mogło, że serwisy VOD w polskiej sieci powinny powstawać jak grzyby po deszczu i przyciągać do siebie przede wszystkim wielkością zasobów, jakością, multiplatformowością oraz legalnością.

Sam z chęcią zaoszczędziłbym na usługach typu VPN i wykupił taką usługę u jakiegoś lokalnego dostawcy, jednak mimo najszczerszych chęci to co można u nas dostać to jedno wielkie nieporozumienie.  Tak podsumowuje Netflixa Dominik Libicki szef Cyfrowego Polsatu w rozmowie, którą możemy przeczytać w portalu wyborcza.biz :

Netflix w Polsce będzie musiał pokonać kilka dużych barier. Pierwsza, to piractwo, z którym boryka się także Ipla. A druga – to produkcje lokalne. Jeszcze długo Netlflix nie będzie miał w swoich bibliotekach polskich programów, a jako serwis z fajnymi zagranicznymi serialami i filmami będzie atrakcyjny tylko dla niewielkiej grupy bardziej wymagających, wykształconych i lepiej sytuowanych abonentów. Na tym etapie będziemy więc mieli kolejną wersję HBO i to jest problem dla kanałów premium, a nie dla platformy cyfrowej. Wyobrażam sobie nawet współpracę z Netfliksem, a nie bezpośrednią konkurencję.

Read more: tu

O ile zdanie, iż nie jest to bezpośrednia konkurencja dla platformy cyfrowej (przynajmniej w obecnych realiach) rozumiem, to stwierdzenie, że Netflix jest skierowany tylko do „zamożnych i intelektualnych elit” uważam za kompletne nieporozumienie.

Widocznie podobne zdanie ma większość ludzi mających wpływ na kształt obecnych na polskim rynku legalnie działających serwisów VOD. Większość z ich oferty sprowadza się do serwowania wszelkiej maści miernych telenoweli (czy to są naprawdę poszukiwane najczęściej produkcje przez polskiego internautę?).

Wydaje mi się, że upadek telewizji dostępnej w ramach naziemnego pasma cyfrowego (wyjątek Tvp Kultura, Tvp Historia) jest bezdyskusyjny, zatem czy fanom takich produkcji nie wystarczy dostęp do tego w telewizji, jak to teraz się określa linearnej?

Teraz kolejna kwestia, wielkość oferowanych zasobów. Gdybym nie poznał serwisu typu Netflix czy Hulu, to może bym tego nawet nie zauważył ale… Przyglądam się ofercie serwisu Ipla i w danej kategorii np. film obyczajowy mamy trzy podstrony po 28 filmów na każdej, w tym jakieś seriale (czyli to samo tylko kolejne odcinki) – o czym my mówimy? Niespełna 100 filmów w kategorii tak potężnej jak film obyczajowy? Zakładając, że 20% z tych filmów potencjalny klient już widział, że 30% go nie interesuje i optymistycznie przyjmując, że chce zobaczyć to co pozostało czyli 50 filmów (w tym jeden serial stanowi 30%) to ile nam zostaje??? Ipla i tak ma swoje mocne strony jak możliwość oglądania kanału Discovery za niewielką opłatą… (jednak już na Androidzie opcja ta jest dostępna tylko w najgorszej jakości i nie  widać by technicy chcieli ten problem rozwiązać).

Teraz weźmy pod lupę serwis Vod.pl kategoria dokument: nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię filmy dokumentalne, generalnie kojarzą mi się one z czymś ciekawym, o charakterze edukacyjnym czy poznawczym. Wystarczy popatrzeć na tytuły dokumentów w tym serwisie, to taki odpowiednik dokumentalnego brukowca: „Tajemniczy świat striptizu„, „Moje piersi należą do stu facetów„, „Człowiek, który zjadł swoje życie„, „UFO nad Wielką Brytanią„, „Trzystukilowy prawiczek„. Ok gusta są różne, może coś tam można znaleźć o nieco bardziej „poznawczym” charakterze, ale moim zdaniem jest źle. Nie wyszukiwałem tych pozycji celowo, to kilka z pierwszej strony.

Swojego czasu miałem dobre zdanie o serwisie Iplex.pl gdyż było tam dużo „niszowego” ale ambitnego kina. Jednak później przytłaczała mnie ilość reklam, zacinający się wiecznie player. Oferta też jest bardzo ograniczona aby ten serwis zadowolił na dłużej.

Nawet jeżeli te polskie serwisy w jakimś stopniu zapewniają dostęp do produkcji filmowych, to robią to w bardzo ograniczony sposób. Potrafię  zrozumieć, że z punktu widzenia wszelkich prawnych komplikacji, nie jest czymś oczywistym zbudowanie jakiejś sensownej oferty w naszym kraju, niemniej jednak obecna sytuacja jest zła.

Znajdujemy się niestety za żelazną kurtyną jeżeli chodzi o legalny  dostęp do treści na życzenie w sieci. Barierę tę na szczęście przełamały  serwisy oferujące dostęp do muzyki takie jak Spotify.

Czy coś w materii VOD się u nas szybko zmieni? Na to pytanie nie znam niestety odpowiedzi i wszystkie empiryczne dane wskazują, że niestety nie prędko.

Powrót do przeszłości – Niebylec rodzina Ungerów rok 1932

Trzy lata temu pisałem tutaj o moim niezwykłym odkryciu.  Jak wtedy wspominałem, urodziłem się i wychowałem w Niebylcu, małym „miasteczku” położonym 28 km na południe od Rzeszowa.

Niebylec miał przed wojną sporą społeczność żydowską. Najstarsze wzmianki o Żydach w Niebylcu pochodzą z XVIII w. Prawdopodobnie na ten sam okres można datować cmentarz. Pod koniec XIX w. powstała murowana synagoga. Podczas wojny większość żydowskich mieszkańców zginęła w Bełżcu lub została przewieziona do getta w Rzeszowie. Czytaj dalej

Kiedy boli ząb…

Kiedy boli ząb…

Kiedy boli ząb człowiek nie może skoncentrować się na niczym poza owym bólem. Polaków coś poważnie musi boleć bo koncentrują się głównie na swoim bólu – czy to aktualnym, czy to potencjalnym, a najlepiej tym minionym. Czas ponoć leczy rany – ale nawet najlepszy lekarz nie poradzi sobie z raną, którą pacjent nieustannie rozdrapuje. Lubimy dłubać w obolałym zębie a wizyta u dentysty napawa nas lękiem. Paradoksalnie boimy się bardziej świata bez bólu niż samego dentysty.

Podstawowy mechanizm psychologiczny sprawia, że organizm największe traumy stara się „zakopać” głęboko w strefie nieświadomości – to pozwala jednostce zregenerować utracone siły by mogła sprostać nieustannym wymaganiom życia […]
Nie jest świadectwem zdrowej osobowości zarówno jednostki jak i społeczeństwa przyjmowanie postawy „ekshumacyjnej”. Czasem głębokie odwierty mogą być przydatne – chociażby kiedy to szukamy pokładu gazu w łupkach, jednakże wskrzeszanie traum już niekoniecznie będzie mieć dobre skutki.

Zdrowe jednostki będą uciekać od tych samozwańczych piekielnych górników – hen aż nawet na czarny ląd, ziemia tak jakby bardziej sucha i oporna na głębokie eksploracje.
Nie chciałbym jako jednostka- i chyba większość zdrowych psychicznie osób również się ze mną zgodzi- wspominać tego, że mój dziadek harował przymusowo u Niemca. Nie chciałbym wspominać, że kiedyś mój pradziad przelewał krew… Co było to było, pamięć to, jak chcą niektórzy rzecz święta i nie sposób się z tym nie zgodzić, z małym zastrzeżeniem…

Gdybym mógł wybrać przeszłość dla moich przodków to pogardziłbym tą znaną mi z podręczników historii – nie wybrałbym bohaterstwa, męczeństwa i odwagi z puli możliwości jakie przede mną postawiono. Wolałbym wspominać z dziadkiem jak to dobrze mu się wiodło, z pokoleniem które obecnie ma 80 lat rozmawiać o ich miłosnych podbojach oraz wiedzy jaką udało im się zgromadzić na przednich polskich uniwersytetach.

U nas starcy kojarzą się zwykle z kimś przegranym. Wiek przecież nie tylko obdziera z wszystkiego ale również pozwala gromadzić to co dobre: doświadczenia, wiedzę, majątek. U nas zdaje się jakby było odwrotnie. Więc jak to możliwe?

Może pora zastanowić się co zrobić aby było nam lepiej a nie nad tym czego zmienić już nie można […]

W oczekiwaniu na Spotify

Czym jest Spotify chyba wszyscy sympatycy muzyki wiedzą.  Wszyscy „kombinujący” aby ominąć dotychczasowe ograniczenia terytorialne  użytkownicy z Polski już za kilka dni będą mogli odetchnąć z ulgą.  Premiera tej usługi w Polsce nastąpi prawdopodobnie jeszcze w lutym tego roku jak donosi poczytny blog Spiders`Web.  Dotychczas aby móc korzystać z tej usługi trzeba było kupować dostęp do VPN, posiadać kogoś kto ma kartę kredytową i zechce opłacić nam subskrypcje w kraju, w którym Spotify oficjalnie działa. Można było też korzystać z darmowej wersji z licznymi ograniczeniami.

Czy aby nasze szczęście nie jest jednak przedwczesne? W ostatnim czasie jako wielki fan Spotify zwróciłem uwagę na fakt, o którym nigdzie wcześniej w Polsce nie słyszałem. Zauważyłem, że z poziomu konta z GB są niedostępne utwory, do których mają dostęp Amerykanie. Zweryfikowałem ten fakt i rzeczywiście wewnątrz serwisu istnieją ograniczenia dostępu do pewnych zasobów ze względu na kraj w jakim się ma konto. Podobne ograniczenia stosuje również Youtube i wiele innych serwisów. W moim wypadku dostęp do płyt ulubionego wykonawcy jest bardzo ograniczony. Nie wiem jaka jest skala problemu ale domniemam, że może być duża.

Zważywszy na powiązania licencyjne oraz wielkość rynku muzycznego w GB i USA owe ograniczenia np. dla Anglików mogą być niewielkie może po prostu ja miałem takie szczęście, że dostałem dostęp do ograniczonej biblioteki.

Obawiam się, że Polskie konto może okazać się tak „ograniczone” w porównaniu do konta GB, US, że jego zakup dla niektórych sympatyków muzyki może okazać się bezsensowny. Mam jednak nadzieję, że moje obawy są przedwczesne.

Czeskie kino Jana Svěráka

Zamiast oglądać tragiczne propozycje jakie serwują nam stacje telewizyjne można miło spędzić czas sięgając po dobry film.

Kilka ostatnich wieczorów poświęciłem czeskim filmom, które są naprawdę świetne. Wprawdzie nie są to filmy pierwszej świeżości i zapewne dużej części wielbicieli kina znane, ale z pewnością nie wszyscy je widzieli, do tych właśnie kieruje niniejszy wpis. Czytaj dalej

Jonas Gahr Støre: W obronie dialogu

Z punktu widzenia polityki sprzeczne z intuicją wydaje się być rozpoczynanie dialogu ze stosującymi przemoc grupami, z radykałami i terrorystami oraz z państwami ich wspierającymi. Jednak Jonas Gahr Støre, minister spraw zagranicznych Norwegii, przedstawia fascynujące argumenty na rzecz tego, aby prowadzić otwartą dyskusję, nawet gdy systemy wartości rozmówców są odmienne, wszystko w zamierzeniu zapewnienia każdemu większego bezpieczeństwa. Czytaj dalej

Filozofia (nauka) a religia

Filozofia nauki – dział filozofii zajmujący się badaniem filozoficznych podstaw nauki oraz jej metod, starający się odpowiedzieć na pytanie, jakie poglądy można uznać za naukowe, a jakie nie, i dlaczego. źródło: Wikipedia 

W dobie wszechobecnego relatywizmu w ramach „ignorancji społecznej” chciałem „popełnić” słów kilka na temat nauki. W ramach studiów filozoficznych człowiek dowiaduje się dokładniej czym jest nauka. Każdy z nas ma jakieś swoje intuicyjne, trafne  bądź mniej trafne, wyobrażenie na temat tego czym jest poznanie teoretyczne.Swojego czasu pisałem nieco na ten temat w tekście W poszukiwaniu sensu istnienia.

Niestety bliższe spojrzenie na tę kwestię przyprawia o ból głowy. Większość ludzi cechuje absolutny dualizm w spojrzeniu na tę sprawę – dualizm absolutnie niedopuszczalny w pewnych kręgach oraz okolicznościach .

Zatem mamy:

  • nauczycieli biologii, którzy wierzą, że życie powstało w wyniku działania istoty boskiej,
  • nauczycieli akademickich, którzy pozornie bazują na osiągnięciach racjonalnego myślenia a w gruncie rzeczy praktykują wiarę w niepokalane poczęcie,
  •  system „edukacyjny”, który opłaca tysiące etatów księży głoszących „prawdy” absolutnie, które są sprzeczne ze współczesnymi osiągnięciami nauki.

Sytuacje z takimi „specjalistami” można przyrównać do osoby naprawiającej telewizory, która jest święcie przekonana, iż w środku odbiornika telewizyjnego istnieją małe ludziki generujące obraz. Czytaj dalej

Kryzys część druga

Bać się go, czy się nie bać? W zasadzie od bardzo dawna nie pamiętam żadnego serwisu informacyjnego, który by nie wspomniał o kryzysie. Wprawdzie Polaków chyba jeszcze ów „zamęt” nie dotknął, ale jak się zacznie to uważam, że odczujemy to w zupełnie inny sposób niż zamożni Niemcy czy Francuzi.

Niedawno przeczytałem książkę: 44 Listy Ze Świata Płynnej Nowoczesności Zygmunta Baumana.

Bauman stara się odpowiedzieć na pytanie jak żyć aby wyjść z tej matni. Przede wszystkim u podstaw sytuacji w jakiej znaleźli się mieszkańcy Europy jest nadmierny konsumpcjonizm i wiara w gospodarkę.

Jak to właściwie wygląda z perspektywy Polaka? Można powiedzieć, że kapitalizmem możemy cieszyć się (bądź smucić) od niedawna. Czytaj dalej