Lirycznie

Jak to jest
Być
Starcem wiosną
Jak to jest
Być
Młodym jesienią
Jak jest
Być
Głupcem pośród mądrych
Mędrcem wśród głupich
Machać łapką jak kot
Bez znaczenia
Starać nadążyć się za
Wszystkim
Co się zmienia
Bez zrozumienia…

2017

Szarość

Szarość to coś pomiędzy agonią liści jesienią,
A czernią nocy bezksiężycowej.
W Szarości nic się nie pocznie pozytywnego,
Myśli takiej brak, która by motywowała życie.
W tej Szarości poświacie tonę i brak mi tchu

Szarość jest wtedy gdy gaśnie błękit, a zmierzch grzebie słońce niczym grabarz.
I w tej czeluści bezkresnej – duchoty odmęcie,
Gdzie perspektyw niebieskości tak odległych
Szukasz po omacku dłonią niewidoczną
Niczym ślepiec!

Tam nawet Boga dłoń nie sięga,
A Szatana słychać śpiew.
Ognistych płomieni nie dających światła – zewsząd pada cień.

To Szarość – Szarość przygniata cię.
Gdzie tęcza?
Gdzie nieba błękit?
Już zapomniany kolor ten zabity przez szarość!

1998

Prawda

Uczono mnie że różne są poglądy co do niej
Że jest nieuchwytna i nieosiągalna
Trwa w swojej niezniszczalnej twierdzy
A jakoś od dziecka słyszałem
Jak mędrcy rozbijają sobie głowy o jej wrota
Czasem spadali z jej dachu
Próbując dostać się z innej strony
łamali się na niekoherencji
Rozbijali się na autostradach paradygmatów
Przesiąkali przez szpary w jej murze
A ja niewzruszony próbuje zapukać
Do okna z którego bije poznanie

2006

Czerwony księżyc (Niebylec)

Świerszcze grają nocy tej
Mgły spowiły leśny staw
A nad liśćmi leśnych drzew
A nad szeptem wiatru
Gwiazdy jasne świecą

Pośród lampek nieba
Księżyc pięknie śpiewa
Czerwienią
W której liście się mienią

Czerwony księżyc
Czerwony staw
Czerwone miasteczko
W głębi czerwonych traw
A w latarni świetle nietoperze płyną
Pod czerwonym księżycem
Wszystko magicznym
Tchnięte życiem

1998