Filozofia (nauka) a religia

      24 komentarze do Filozofia (nauka) a religia

Filozofia nauki – dział filozofii zajmujący się badaniem filozoficznych podstaw nauki oraz jej metod, starający się odpowiedzieć na pytanie, jakie poglądy można uznać za naukowe, a jakie nie, i dlaczego. źródło: Wikipedia 

W dobie wszechobecnego relatywizmu w ramach „ignorancji społecznej” chciałem „popełnić” słów kilka na temat nauki. W ramach studiów filozoficznych człowiek dowiaduje się dokładniej czym jest nauka. Każdy z nas ma jakieś swoje intuicyjne, trafne  bądź mniej trafne, wyobrażenie na temat tego czym jest poznanie teoretyczne.Swojego czasu pisałem nieco na ten temat w tekście W poszukiwaniu sensu istnienia.

Niestety bliższe spojrzenie na tę kwestię przyprawia o ból głowy. Większość ludzi cechuje absolutny dualizm w spojrzeniu na tę sprawę – dualizm absolutnie niedopuszczalny w pewnych kręgach oraz okolicznościach .

Zatem mamy:

  • nauczycieli biologii, którzy wierzą, że życie powstało w wyniku działania istoty boskiej,
  • nauczycieli akademickich, którzy pozornie bazują na osiągnięciach racjonalnego myślenia a w gruncie rzeczy praktykują wiarę w niepokalane poczęcie,
  •  system „edukacyjny”, który opłaca tysiące etatów księży głoszących „prawdy” absolutnie, które są sprzeczne ze współczesnymi osiągnięciami nauki.

Sytuacje z takimi „specjalistami” można przyrównać do osoby naprawiającej telewizory, która jest święcie przekonana, iż w środku odbiornika telewizyjnego istnieją małe ludziki generujące obraz.

Gdyby nasz mechanik samochodowy usiłowałby przekonać nas, że samochód psuje się ze względu na nieczyste myśli kierowcy uznalibyśmy go za wariata, natomiast pozwalamy nauczycielom od religii przekonywać nasze dzieci, że istnieje piekło oraz Bóg, który tylko czeka aby tam je wtrącić. Jak żartował George Carlin :

Religia to najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek wymyślono. Pomyślcie tylko. Religii właściwie udało się przekonać ludzi, że istnieje jakiś niewidzialny człowiek, który żyje w niebie, obserwuje wszystko co robisz każdej minuty i każdego dnia! Ma listę 10 rzeczy których nie chce, żebyś robił. A jeśli zrobisz którąkolwiek z tych rzeczy, to ma specjalne miejsce: pełne ognia, dymu, swądu, tortur i katuszy, gdzie ześle cię, żebyś żył i cierpiał, palił się i dusił, krzyczał i płakał przez całą wieczność, aż do końca czasu. Ale on cię kocha!

Sytuacja staje się bardziej dramatyczna kiedy owy metaforyczny mechanik zaczyna dyskutować z fabryką samochodów, zjednuje sobie kolejnych zwolenników i wreszcie publiczne media podają jego teorie jako fakty. Podobnie jak podawanie jako fakt daty śmierci Chrystusa w polskich mediach.

W rzeczywistości społecznej w zasadzie brak jakichkolwiek głosów sprzeciwu (od niedawna za sprawą pana posła Palikota na szczęście nieco więcej),  co pozwalałoby wnioskować, że zaistniała sytuacja  jest po prostu sytuacją właściwą. Większość wydaje się być zadowolona z takiego stanu rzeczy,  tylko jak mawiał nie jeden mędrzec – większość z reguły nie ma racji.

Czasy tyranii Henryka VIII minęły bezpowrotnie – wydaje się, że naszym krajem nie rządzi nikt o tak absolutystycznych ambicjach – więc o co chodzi?

Jak to się dzieje, że młodzi, często wykształceni ludzie, otoczeni zdobyczami współczesnej techniki, posiadający dostęp do wszelkiego rodzaju mediów, wychowania w cieplarnianych warunkach, odgrodzeni szczepionkami od masowych epidemii potrafią wciąż dawać wiarę przekonaniom tak bardzo nieracjonalnym, że aż śmiesznym. Przecież za rogiem nie czyha śmierć na syfilis, a bogobojny pustelnik nie musi przychodzić nam z pomocą.

Z drugiej strony cóż można powiedzieć o części społeczeństwa, które z powagą zaczyna dzień od czytania horoskopu czy traktuję wizytę u wróżki jako jedno z istotniejszych wydarzeń w danym okresie życia.

Jako zwykły człowiek mogę zakładać, że osoby odpowiedzialne za kształtowanie kluczowych spraw takich jak edukacja to specjaliści doskonale przygotowani, wykształceni i znający się na swojej robocie. Czy jednak tak jest skoro w ramach edukacji powszechnej opłaca się z publicznych pieniędzy lekcje religii w szkołach? A może materiał przekazywany na tych lekcjach zawiera się w ramach tego co zwykło nazywać się edukacją. Pozostaje mi mieć nadzieję, że rektorzy naszych uczelni nie sięgają od rana po horoskopy czy nie rezygnują ze szczepionek na rzecz imprez chorych na ospę dzieci.

Oczywiście nikt nie zabrania nikomu myślenia w sposób nienaukowy. Problem pojawia się dopiero wówczas kiedy to pseudonaukowe brednie ktoś próbuje nazywać nauką.

Filozof Karl Popper , którego przedmiotem badań była właśnie filozofia nauki, stworzył koncepcję zwaną racjonalizmem krytycznym  tzw. falsyfikacjonizm  , czyli kierunek, który powstał w opozycji do pozytywistycznego przekonania, że kryterium demarkacji pomiędzy wiedzą sensowną a wiedzą niesensowną jest  weryfikowalność.

W dużym uproszczeniu Popper doszedł do wniosku, że zabiegi stosowane przez naukowców mające na celu poszukiwanie potwierdzenia danych teorii w faktach mogą prowadzić do błędów. Prawdziwość danej teorii sprowadzałaby się do jej falsyfikowalności, tzn. jeżeli pomimo setek prób nie dowiedziemy, iż taka teoria jest błędna możemy uznać ją za obowiązującą (prawidłową), co nie oznacza, że nie uda się jej w przyszłości obalić.

Oczywiście podstawowym warunkiem aby dane twierdzenie  uznać za naukowe jest możliwość jego falsyfikacji, tzn. potencjalna możliwość sprawdzenia czy jest prawdziwe poprzez poszukiwanie jego zaprzeczenia. Reasumując, na miano uczciwego badacza – naukowca zasługuje człowiek, który nie szuka za wszelką cenę potwierdzenia swej teorii lecz jej zaprzeczenia! I ponownie uproszczając jeżeli ów naukowiec mimo setek dni poświęconych na szukaniu „dziury w całym” takiej nie znajdzie – opublikuje swoje wyniki w prasie fachowej, przekaże je innym przedstawicielom swojej dziedziny i owi „twardogłowi” również nie znajdą zaprzeczenia mimo usilnych starań – możemy mówić, że jest coś na rzeczy. Idealistycznie to ujmując – celem prawdziwego badacza nie jest dążenie do utrzymania swoich teorii za wszelką cenę lecz dążenie do prawdy.

Falsyfikacja przebiega według schematu :

Wnioskowanie falsyfikujące przebiega według schematu modus tollendo tollens:

Przesłanki: 1) Teoria T implikuje jednostkowe zdarzenie obserwacyjne o. 2) Zdarzenie obserwacyjne o nie zachodzi.
Wniosek: Teoria T jest fałszywa (nieadekwatna).

Wnioskowaniu temu odpowiada następujący zapis w języku rachunku zdań:

[(T Rightarrow o) and lnot o]Rightarrow lnot T

Przykład wnioskowania według tego schematu: Teoria geocentryczna mówi, że Słońce krąży wokół Ziemi. Wiemy, że to nieprawda, zatem teorię geocentryczną należy odrzucić. źródło Wikipedia

W konsekwencji możemy sprowadzić wiedzę do wiedzy naukowej i nienaukowej. Popperyzm nie przetrwał w niezmienionej formie jednakże falsyfikacja stała się jednym z kluczowych kryteriów naukowości.

Według Poppera wiedza naukowa to taka, która dopuszcza (czysto formalnie) falsyfikację, czyli jest niejako ze swojej konstrukcji gotowa do wskazania doświadczenia, które mogłoby teorię obalić. źródło Wikipedia

Implikacją braku podatności na falsyfikację będzie wyłączenie danej teorii ze zbioru teorii zasługujących na miano teorii naukowych.  Wprawdzie teoria Poppera jest dzisiaj traktowana jako historyczna co nie zmienia faktu, że kryterium o którym mowa jest nadal bardzo istotne w nauce.

Thomas Kuhn wprowadza w roku 1962  pojęcie paradygmatu tj. zbióru teorii i pojęć stanowiących podstawę danej nauki. Paradygmat jest to poniekąd takie „pomocnicze rusztowanie” służące do konstruowania teorii szczegółowych. Paradygmatu raczej się nie kwestionuje przynajmniej do momentu rewolucji naukowej, która obala dotychczasowo obowiązujący paradygmat zastępując go nowym. Przykładem paradygmatu może być teoria darwinowska która doskonale nadaje się do zobrazowania falsyfikacjonizmu Poppera. Paradygmat darwinowski jest z pewnością falsyfikowalny, i mimo ogromnej ilości starań nie został sfalsyfikowany. Paradygmat zwykle utrzymuje się dosyć długo pomimo, iż z reguły się go nie kwestionuje.

Przechodząc do sedna sprawy. Religia jest stricte dogmatyczna – oparta na dogmacie. Dogmat w odróżnieniu od paradygmatu jest niezmienny – absolutnie niepodważalny, dany na zawsze. Paradygmat jest wynikiem porozumienia ludzi nauki. Dogmat jest bezdyskusyjny, bezwarunkowy, dany w objawieniu Bożym. Źródłem dogmatu jest według przyjmujących go ludzi absolutnie niefalsyfikowalne oraz pozbawione intersubiektywności mistyczne „zjawisko” bez jakichkolwiek cech poznania naukowego oraz racjonalności. Paradygmat jest spójny logicznie, sprowadza się do tego co niezbędne, tj. Brzytwa Ockhama zgodnie, z którą nie mnożymy bytów ponad konieczność (w przeciwieństwie do religii).  W ramach paradygmatu naukowego musi istnieć możliwość tworzenia nowych teorii, które są zgodne z powszechnie znanymi faktami.  Paradygmatu nigdy nie traktujemy w sposób absolutny. Bardzo często nawet w obliczu pojawiania się  pewnych sprzeczności przez jakiś czas jeszcze obowiązuje, do czasu kiedy nie pojawi się lepszy, mowa wtedy o rewolucji naukowej.

Religia jest oparta na dogmacie. Jakakolwiek dyskusja musi zawierać się w ramach tegoż dogmatu. Głosiciele „prawd objawionych” zrobią dosłownie wszystko (z mordami włącznie) by przekonać do ich wiary wszystkich. Postulat falsyfikacji dla człowieka wiary jest „złem wcielonym” czystym diabłem i najgorszym koszmarem.

Na podsumowanie słowa Christophera Hitchensa, który pisze:

Spór z religią stanowi podwaliny i źródło wszelkich argumentów, ponieważ jest początkiem – chociaż nie końcem — wszystkich sporów w dziedzinie filozofii, nauki, historii oraz natury człowieka. Stanowi zatem początek – choć w żadnej mierze nie koniec –wszelkich dyskusji na temat dobrego życia i miasta sprawiedliwych. Religijna wiara jest niewymazywalna, dokładnie z tego powodu, że jesteśmy istotami, które nieustannie się rozwijają. Nigdy więc nie umrze śmiercią naturalną, a przynajmniej nie do momentu, kiedy wyzbędziemy się strachu przed śmiercią i przed ciemnością, i przed nieznanym oraz przed sobą nawzajem. Z tego względu właśnie nigdy bym jej nie zakazał, nawet gdybym zyskał taką sposobność. Być może ktoś z was powie, że to nad wyraz wspaniałomyślne z mojej strony. Lecz czy religia odwzajemni się wobec mnie taką samą dozą pobłażliwości? Stawiam to pytanie dlatego, że ja i moi wierzący przyjaciele różnimy się od siebie rzeczywiście i to w kwestiach zasadniczych. Ponadto prawdziwi i poważni przyjaciele są dostatecznie uczciwi i szczerzy, by to przyznać. Z nieskrywanym zadowoleniem udałbym się na ceremoniał bar-micwy ich dzieci, zachwyciłbym się pięknem ich gotyckich katedr, „uszanował” ich przekonanie, że Koran został podyktowany, choć wyłącznie po arabsku, pewnemu kupcowi analfabecie, albo zainteresowałbym się duchową pociechą, jaką niosą religie Wicca, hinduizm oraz dżinizm. W rzeczy samej to właśnie czynię, nie upierając się wcale przy uprzejmym oczekiwaniu wzajemności – co oznacza, że oni w zamian dają mi spokój. Jednak na coś takiego religia nie jest w stanie się zdobyć. Kiedy piszę te słowa i kiedy ty je czytasz, pobożni ludzie na różne, sobie właściwe sposoby planują twoją i moją zagładę, a także zagładę wszelkich, z takim trudem wywalczonych, ludzkich osiągnięć i zdobyczy, których dotknęła moja ręka. Religia zatruwa wszystko. żródło Christopher Hitchens : Bóg nie jest wielki

  • Kamilu postaram się odpowiedzieć na (ukryte) pytanie w Twoim tekście choć nie wiem czy moja odpowiedź Cię usatysfakcjonuje.
    „Jak to się dzieje, że młodzi, często wykształceni ludzie, otoczeni zdobyczami współczesnej techniki, posiadający dostęp do wszelkiego rodzaju mediów, wychowania w cieplarnianych warunkach, odgrodzeni szczepionkami od masowych epidemii potrafią wciąż dawać wiarę przekonaniom tak bardzo nieracjonalnym, że aż śmiesznym”

    Kultura ma znaczenie. Może czytelniej będzie jeśli użyje słowa „wychowanie”.
    Co to oznacza. To oznacza, że to czy dane przekonania są „śmieszne” zależy od tego kto je takimi ocenia. To co będzie śmieszne na Ciebie dla mnie, dla innych takie nie będzie. I nie chodzi mi tutaj o relatywizm ale o innym mechanizm. Mianowicie niektórzy ludzie są tacy jacy są nie dlatego, że nie wiedzą (nie mają dostępu do wiedzy, a gdyby mieli to ta wiedza zmieniła by ich życie). Oni po prostu (z różnych powodów) chcą żyć i myśleć tak jak żyją i myślą. To my mamy problem jeśli nie pasuje nam to że nauczycielka biologi naszych dzieci jest kreacjonistką. Całe szczęście, że możemy próbować zmienić szkołę, gorzej by było gdybyśmy nie mogli.
    Pozdrawiam, interesujący blog.

  • Dziękuje za komentarz. Zgadzam się tylko częściowo. Nie mogę się zgodzić z faktem, że my mamy problem, że nauczycielka naszych dzieci jest kreacjonistką. Bycie nauczycielem to zawód podlegający jak każdy inny pewnym kryteriom, które trzeba spełnić aby móc pracować. Dualizm w tym wypadku po prostu powinien dyskwalifikować takiego pracownika. Nie ma możliwości by móc łączyć postawę kreacjonistyczną z edukowaniem biologii. Nie jest ważne, że ta osoba zostawia kreacjonizm w duchu tylko dla siebie – to po prostu zaprzeczenie nauki i edukacji. Szkoła to instytucja, która powinna edukować a nie zaciemniać ani zaprzeczać nauce. Jeżeli takowa może twierdzić, że teoria Darwina to bzdura lub nawet tylko wprowadzać na początku pierwszego poruszyciela to jest niekompetentna i pomyliła zawody. To identyczna sytuacja jak taka gdyby matematyk uczył dzieci, że 2 +2 = 5. Oczywiście nikt nikomu w sferze prywatnej nie zabrania wiary – jednakże edukacja nie jest już sferą prywatną.

    • Kamilu z bloga wyczytałem, że masz wykształcenie w Filozofii. Powinieneś zatem wiedzieć, że teorie naukowe nie są twierdzeniami ontologicznymi. Innymi słowy nauka nie zajmuje się istnieniem bytu. Nauka zajmuje się danymi empirycznymi i ich interpretacją w postaci teorii (odpowiadającej na pytanie „jak to działa?”). Sama nauka nie rozstrzyga czy coś istnieje i dlaczego.
      Kreacjonizm jest w najlepszym razie filozofią. Nie ma nic wspólnego z nauką również dlatego, że dotyczy rozważań ontologicznych.

      Dlatego nauczycielka biologi może być nauczycielem przekazując wiedzę o TE i jednocześnie rozważać kreacjonizm (jako pogląd filozoficzny).
      Inna sprawa, że kreacjonizm jest również formą wierzeń religijnych (wymaga wiary, zresztą jak niemal każdy pogląd filozoficzny). Jednak tutaj również nie można człowiekowi zabronić wierzyć w co chce. Naukowcy często są religijni bo:

      Można wierzyć w poglądy filozoficzne pozornie sprzeczne z nauką ponieważ nauka i filozofia (jak również religia) zajmują się różnymi poziomami twierdzeń. Jeśli zaś nauka rości sobie prawo do twierdzeń ontologicznych (jak to ma miejsce w scjentyzmie) to nie jest to nauka tylko światopogląd/filozofia.

  • Dokładnie tak – nauka zajmuje się danymi empirycznymi. Kreacjonizm nie jest nawet filozofią – ale to już kwestia interpretacji jaka jest definicja filozofii – dla mnie filozofia jest zaprzeczeniem teologii oraz irracjonalizmu. Kreacjonizm jest irracjonalny w całej swojej rozciągłości. Ktoś kto zajmuje się na poważnie nauką i jednocześnie odwołuje się do wyjaśnień irracjonalnych jest niepoważny – to jest moja ocena.

    „nauka i filozofia (jak również religia) zajmują się różnymi poziomami twierdzeń” – nie rozumiem co to oznacza. Wnioskuje, że niby religia ma pewne kompetencje w rozstrzyganiu pewnego poziomu twierdzenia, których nie ma filozofia czy nauka? Chciałbym wiedzieć jakie to niby kompetencje ma religia w wyjaśnianiu czegokolwiek i na jakim poziomie?

    Nauka nie musi sobie rościć pretensji do niczego. Po prostu jest to najlepsza forma wyjaśnienia rzeczywistości jaką mamy. Wiadomo , że nie jest absolutna, ciągle się koryguje.

    • „Ktoś kto zajmuje się na poważnie nauką i jednocześnie odwołuje się do wyjaśnień irracjonalnych jest niepoważny – to jest moja ocena.” Oczywiście masz prawo do swojej oceny. Ja uważam podobnie, żebyś nie myślał, że bronię irracjonalności. Na potrzeby tej dyskusji trzeba nam jednak sprecyzować te dwa pojęcia.
      dla mnie:
      racjonalizm – światopogląd (przeciwnie do racjonalizm filozoficzny) uważający, że źródłem poznania świata jest doświadczenie empiryczne, najlepszym zaś sposobem jego interpretacji nauka.[trzeba podkreślić że nauka nie dostarcza nam pełnej wiedzy o świecie, zatem racjonalizm nie może dostarczyć odpowiedzi na wszystkie dylematy jakie spotykają człowieka w życiu]
      Irracjonalizm filozoficzny- neguje rozum jako źródło poznania, ale również kładzie duży nacisk na doświadczenie empiryczne.
      Irracjonalizm jako światopogląd – definiowany jest tylko poprzez negacje do racjonalizmu.
      Podział na te dwa światopoglądy to jednak uproszczenie ponieważ w praktyce nie da się żyć (i przetrwać) gdyby korzystać tylko ze światopoglądów racjonalizmu albo tylko irracjonalizmu.

      Osobna kwestia to racjonalność i irracjonalność. Te pojęcia moim zdaniem mają sens tylko w odniesieniu do konkretnego działania. Tzn nie ma poglądów racjonalnościowych i iiracjonalnościowych. Są tylko racjonalne bądź irracjonalne działania.
      Racjonalne działanie to takie, które przynosi zamierzony skutek. Realizuje postawiony cel (nie ważne jakimi środkami i teoriami.) Oznacza to, że np. zachowania magiczne również są racjonalne (zerknij w google „spór o racjonalność magii”). Irracjonalne działania definiujemy przez negacje tegoż.
      W rzeczywistości, każdy człowiek (nie ważne o jakim światopoglądzie) działa zarówno racjonalnie jak i irracjonalnie.

      Podsumowując. Można być naukowcem (światopogląd racjonalny) i jednocześnie wierzyć w istnienie (w sensie filozoficznym) Boga (pamiętajmy, ze wiara to nie wiedza). Ponieważ Bóg jest z definicji niepoznawalny i nauka nie jest nim zainteresowana (światopogląd racjonalny). Zachowywać się tak jakby ten Bóg istniał (działanie racjonalne) a jednocześnie rzetelnie wykładać np Teorie Ewolucji. Wszystko to wcale nie musi być przykładem światopoglądu irracjonalnego czy działania irracjonalnego. (nie musi ale może być, dodam).

      Ważne jest żeby wierzący wiedział, że jego wiara i światopogląd odnoszą się do poziomu ontologicznego. Nauka zaś odnosi się do tego co jest dostępne naszym zmysłom. Natomiast nauka nie wyjaśnia „co tak naprawdę” jest dostępne naszym zmysłom, ponieważ to już jest problem filozoficzny.

      W praktyce jednak wszystkie te poziomy są pomylone i dlatego mamy kreacjonistów którzy próbują „naukowo” opisywać „dane empiryczne” przemawiające za kreacjonizmem, albo fizyków którzy sądzą że fizyka opisuje rzeczywistość [fizyka dostarcza modelu rzeczywistości na podstawie danych empirycznych a to jest coś innego niż twierdzenie ze fizyka opisuje rzeczywistość. Ponieważ nie możemy mieć pewności czy te same dane empiryczne nie pochodzą z wielu różnych źródeł].

      „„nauka i filozofia (jak również religia) zajmują się różnymi poziomami twierdzeń” – nie rozumiem co to oznacza. Wnioskuje, że niby religia ma pewne kompetencje w rozstrzyganiu pewnego poziomu twierdzenia, których nie ma filozofia czy nauka? Chciałbym wiedzieć jakie to niby kompetencje ma religia w wyjaśnianiu czegokolwiek i na jakim poziomie?”
      To oznacza, że religia i filozofia roszczą sobie pretensje do rozstrzygania o tym co jest poza granicami naszego poznania. Nauka zaś takich pretensji sobie nie rości.
      Religia nie ma tak naprawdę żadnych kompetencji ponieważ to o czym ona rozstrzyga jest nierozstrzygalne dla człowieka. Tylko nauka porusza się na takim poziomie na jakim możemy mówić o „rozstrzygalności”.

      „Nauka nie musi sobie rościć pretensji do niczego. Po prostu jest to najlepsza forma wyjaśnienia rzeczywistości jaką mamy.”
      Uwaga! Nauka nie wyjaśnia rzeczywistości. Nauka nie odpowiada na pytanie dlaczego? Nauka dostarcza opisu jak coś działa a nie skąd się wzięło i czym jest. Podsumowując. Nauka jest takim założeniem które mówi, że jedyne do czego mamy dostęp to doświadczenie empiryczne zapośredniczone przez nasze zmysły. Nie wiemy co jest źródłem tego doświadczenia (w tym sensie że nie mamy bezpośredniego dostępu do źródła). Nauka nie bada źródła doświadczenia empirycznego. Nauka bada przejawy zapośredniczone przez zmysły. Na tym polega cały dramat. Nie ma jednak powodów (jak uważają niektórzy) żeby sądzić, że źródło danych empirycznych nie istnieje.

      Rozpisałem się trochę dlatego rad będę twoich komentarzy krytycznych. Pozdrawiam

  • „Irracjonalizm filozoficzny- neguje o rozum jako źródło poznania, ale również kładzie duży nacisk na doświadczenie empiryczne” – to jest niedorzeczność.

    Zacznę od tego, że filozofia z mojej perspektywy a jak mniemam nie tylko z mojej to nie kluczowe trzymanie się definicji czy utartych schematów. Filozofia współcześnie różni się od tego co było uważane za filozofię w przeszłości. Kiedyś o tym pisałem. Filozofia to przede wszystkim wierność rozumowi i krytycyzm. Nie uznaje za filozofię wszystkiego co jest związane z myśleniem jak to często jest interpretowane przez laików : stąd mamy właśnie filozoficzny kreacjonizm czy filozofię Boga.

    Filozofią nie jest każde rozważanie i każde pytanie dotyczące np. życia nie jest z natury filozoficzne. Trzeba być ślepcem aby współcześnie sprowadzać filozofię do jakiegoś mędrkowania bez oparcia empirycznego.

    Jak sama nazwa wskazuje filozofia czyli umiłowanie mądrości będzie pewnym dążeniem do poznania natury rzeczy. Świat poznajemy przez pewne ramy jakimi jest umysł to co jest projekcją mózgu – tutaj znawcami są specjaliści od kognitywistyki.

    Owo poznanie natury rzeczy współcześnie jest jedynie możliwe za pomocą instrumentów nauki. Filozof bez nauki to nie filozof tylko jakiś demagog, magik czy kapłan. Nauka współcześnie dla filozofa jest tym czym zbroja dla średniowiecznego rycerza. Jeżeli ktoś ma jakąkolwiek ambicję czy potrzebę poznania jedyną drogą jest zagłębienie się we współczesne osiągnięcia fizyki, chemii, neurobiologii itd.

    Osobiście rolę filozofii widzę w byciu arbitrem nauki, syntezowaniu wyników nauk szczegółowych tak jak widzieli to pozytywiści.

    Pewne sprawy są nierozłączne np. fizyk nie bada struktury atomu tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności – jego działanie jest nakierowane na „ujarzmienie natury” i pewne korzyści jakie jego badanie niesie człowiekowi. Wszystko to jest w jakiś sposób powiązane i nierozłączne dlatego mówienie, że nauka nie rozstrzyga o bycie- tak może i to nie jest jej zadanie ale jej konsekwencje w oczywisty sposób dają nam do myślenia.

    To, że nauka nie dostarcza kompletnej informacji o świecie w żadnym powtarzam absolutnym stopniu niczego jej nie ujmuje. To właśnie nieustanne źródło inspiracji i pole do działania. To, że nie wiem wszystkiego nie oznacza, że moja częściowa wiedza nie jest wartościowa.

    „Uwaga! Nauka nie wyjaśnia rzeczywistości. Nauka nie odpowiada na pytanie dlaczego?” Jak to nie przecież teoria Darwina zaspokaja moją ciekawość – pozwala zrozumieć skąd się wzięliśmy jaki jest cel naszego życia! Czyż to nie jest wyjaśnienie?

  • „Owo poznanie natury rzeczy współcześnie jest jedynie możliwe za pomocą instrumentów nauki. Filozof bez nauki to nie filozof tylko jakiś demagog, magik czy kapłan. Nauka współcześnie dla filozofa jest tym czym zbroja dla średniowiecznego rycerza. Jeżeli ktoś ma jakąkolwiek ambicję czy potrzebę poznania jedyną drogą jest zagłębienie się we współczesne osiągnięcia fizyki, chemii, neurobiologii itd.
    Osobiście rolę filozofii widzę w byciu arbitrem nauki, syntezowaniu wyników nauk szczegółowych tak jak widzieli to pozytywiści.”

    Z całym szacunkiem ale Twoja wizja filozofii jest bardzo subiektywna i raczej nie wiele ma wspólnego z tym jak filozofia jest definiowana.
    Nie będę z nią polemizował szczegółowo ponieważ nie kształciłem się specjalistycznie w filozofii. Jednak zalecam zerknąć chociażby tutaj:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Philosophy

  • „Terminu filozofia używa się w różnych znaczeniach. Trudno o definicję tego terminu, gdyż zakres rozważań filozoficznych i ich metoda ulegały zmianom w historii, a rozumienie filozofii jest uzależnione od wielu czynników, w tym od przyjętej tradycji filozoficznej.”

    Proszę uzasadnij dlaczego nie ma nic wspólnego? Filozofia powstała ze zdziwienia, była odpowiedzią na mity, które to w sposób życzeniowy wyjaśniały rzeczywistość. Negacja wyjaśnienia opartego na micie to sprawa wyjściowa.

    Filozof dzisiaj zatem to ktoś kto tworzy swoje teorie w oderwaniu od wyników nauk szczegółowych? Pierwotnie filozofia była matką nauk, od której odłączały się dyscypliny specjalizując się coraz bardziej.

    Tak jak mówiłem mi chyba najbliższa jest pozytywistyczna wizja: „pozytywistyczną, gdzie filozofia jest syntezą wyników nauk empirycznych”.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pozytywizm_%28filozofia%29

  • Jesteś po prostu zwolennikiem rozumienia filozofii w sposób irracjonalistyczny (filozofia jako dział kultury mieszanka religii, sztuki i nauki. Od czegoś takiego zdecydowanie się odcinam.

  • Kamilu nad wyraz łatwo przychodzi Ci oceniać zwolennikiem jakiego rozumienia filozofii jestem. Choć gdybyś uważnie poczytał moje komentarze mógłbyś dojść do zgoła odmiennego wniosku.

    Jeśli mam się definiować to jestem zwolennikiem rozumienia filozofii jako refleksji nad kwestiami ontologicznymi, epistemologicznymi i analitycznymi (logika).
    Teologia została moim zdaniem skutecznie wyrzucona poza obszar sensownej refleksji filozoficznej. Kwestie etyczne i moralne wydają się być marginalne.

    Pozwolisz, ze ja ocenię jak rozumiem Twoją wizję filozofii. Ciężko mi nawet nazwać ją filozofią nauki ponieważ ta ma do nauki raczej krytyczne zdystansowane podejście. To co prezentujesz w swoich wypowiedziach najbliższe jest „scjentyzmowi”.
    Filozofia w Twoim wydaniu Kamilu to po prostu pewne idee filozoficzne które jak mniemam są dla Ciebie w obecnej chwili atrakcyjne intelektualnie.

    Jednak aby rozmawiać potrzeba wyjść poza swoje upodobania i wystawić się na komunikacje z drugim człowiekiem. W tym celu potrzeba ściśle definiować pojęcia (by komunikacja była w ogóle możliwa). W obliczu Twojego rozumienia filozofii, które odbiega moim zdaniem od przyjętego współcześnie…
    „The main areas of study in philosophy today include epistemology, logic, metaphysics, ethics and aesthetics.”
    http://philosophy.fas.nyu.edu/page/undergrad

    …obawiam się, że nasza dalsza rozmowa jest stratą czasu. Dla dobra nas obu powinniśmy ją odłożyć mam nadzieje na niedaleką przyszłość.
    Pozdrawiam.

  • @mind co do pierwszego akapitu : „Kamilu n ad wyraz łatwo przychodzi Ci oceniać zwolennikiem jakiego rozumienia filozofii jestem. Choć gdybyś uważnie poczytał moje komentarze mógłbyś dojść do zgoła odmiennego wniosku.

    Jeśli mam się definiować to jestem zwolennikiem rozumienia filozofii jako refleksji nad kwestiami ontologicznymi, epistemologicznymi i analitycznymi (logika).
    Teologia została moim zdaniem skutecznie wyrzucona poza obszar sensownej refleksji filozoficznej. Kwestie etyczne i moralne wydają się być marginalne. ” zgoda

    Ma wrażenie, że moje myślenie na temat filozofii jest właśnie zbyt pochopnie i stronniczo oceniane.

    Sformułowanie: „Filozofia w Twoim wydaniu Kamilu to po prostu pewne idee filozoficzne które jak mniemam są dla Ciebie w obecnej chwili atrakcyjne intelektualnie.” – jest nieadekwatne.

    Rozumiem, że pewne idee są dla mnie atrakcyjne jak np. moda, przejściowo i chwilowo co sugerowałoby niejako moją niedojrzałość intelektualną. Oczywiście każdy zmienia swoje myślenie w pewnej mierze wraz z upływem czasu i jest to czymś zupełnie naturalnym. Dalej sugerujesz (jeżeli mogę na Ty tak jest mi wygodnie proszę o zgłoszenie zastrzeżeń jeżeli nie ma na to zgody 🙂 , że rozmowa jest stratą czasu – wniosek porozmawiamy jak dojrzejesz – tutaj nie mogę się zgodzić to trochę aroganckie i uważam nie uzasadnione.

    Wcześniej pojawia się jeszcze zarzut o nieuważnym czytaniu komentarzy.
    Twoja kategoryczna ocena, iż moje myślenie jest dalekie od filozofii w jakimś rozumieniu – nie wiem czy masz na myśli klasyczne, historyczne, czy jakie pojęcie sugeruje, że odbiegam od jakiejś właśnie ścisłej definicji oraz implikuje wniosek, że dokładnie wiesz czym jest filozofia. Gratuluje w takim razie bo współcześnie definiowanie filozofii jest dosyć dużym wyzwaniem.

    Tak filozofia z mojej perspektywy (jednak nie tworzę tutaj czegoś nowego) to przede wszystkim jak już mówiłem krytycyzm. Co się kryje w tym właśnie krytycyźmie? Właśnie nie bezwzględnemu podleganiu autorytetów – podpinanie się pod definicję z Wikipedii, w której zresztą jest wyraźnie zaznaczone, że :

    „Terminu filozofia używa się w różnych znaczeniach. Trudno o definicję tego terminu, gdyż zakres rozważań filozoficznych i ich metoda ulegały zmianom w historii, a rozumienie filozofii jest uzależnione od wielu czynników, w tym od przyjętej tradycji filozoficznej.”

    i wyciąganie wniosków jakie pojawiają się w Twoich komentarzach jest właśnie nieco niedojrzałe. Oczywiście nie zmuszam do dyskusji chociaż to właśnie dzięki takim ciągle czegoś się uczymy i kształtujemy swoje poglądy.

  • Proszę jeszcze w takim razie o ścisłe zdefiniowanie pojęć jakie „rozmyłem”. Nie twierdzę, że jestem nieomylny. Po prostu kategorycznie odcinam się od sformułowań jakie prezentujesz mówiąc, że to my mamy problem jeżeli nauczycielka naszych dzieci jest kreacjonistką. Naprawdę nie mogę się zgodzić.

  • Kwestia techniczna.
    Jasne, nie mam nic przeciwko zwracaniu się na „Ty”.

    odnośnie:
    „implikuje wniosek, że dokładnie wiesz czym jest filozofia. Gratuluje w takim razie bo współcześnie definiowanie filozofii jest dosyć dużym wyzwaniem.”
    Nie zgodzę się, że nie wiadomo czym jest współcześnie filozofia, otóż wiadomo i już to podkreślałem we wcześniejszych wypowiedziach:
    „The main areas of study in philosophy today include epistemology, logic, metaphysics, ethics and aesthetics.”
    http://philosophy.fas.nyu.edu/page/undergrad

    Rozmowa nie ma sensu ponieważ operujemy różnymi definicjami pojęcia filozofia. Temat zaś dotyczy relacji filozofii do nauki. Zatem uzgodnione definicje tych dwóch pojęć są kluczowe. Wbrew pozorom jest ogólnie wiadomo co oznacza filozofia i co nauka. Ty niestety stosujesz wybiórcze (zgodne z Twoimi poglądami) rozumienia tych słów, tak się mi zdaje.
    Niestety nie mam czasu na ciągłe definiowanie tych już dawno zdefiniowanych kwestii.

    p.s. dwie sprawy
    1. nie podpinam się pod definicje z Wikipedii odesłałem tylko raz do niej poprzez link. Natomiast to Ty używasz cytatów z polskiej wersji tejże. (min. innymi absurdalny fragment o irracjonalnym rozumieniu filozofii – widać, że jego autor nie ma pojęcia o zwrocie postmodernistycznym w naukach humanistycznych).

    2. racz zauważyć, że w swoim krytycyzmie pozostajesz bezkrytyczny wobec autorytetu nauki.

  • „The main areas of study in philosophy today include epistemology, logic, metaphysics, ethics and aesthetics.” – to przedmiot zainteresowania nie definicja. W tekście pisałem o relacji nauka – religia – filozofia jest pewnego rodzaju arbitrem.

  • Rain

    1. Popper „sympatyzował” z ewolucjonizmem, ale nie uznawał go za naukę.

    2. Druga rzecz – Hitchens ma tyle wspólnego z nauką i racjonalizmem, co T. Lis, więc przytaczanie go tu, jest nie na miejscu.

    3. I kolejna rzecz – skoro jesteś filozofem, to powinieneś wiedzieć, że metodologia naukowa też jest pewnego rodzaju filozofią, który opiera się na „dogmatach” aksjologicznych. Jak mawiał Popper, jest metafizyką. To model, który przyjmujesz, bo jest opłacalny.

    4. Teoria ewolucji nie jest falsyfikowalna. Patrz punkt 1.
    Inna sprawa, że jest to bardzo wiarygodna koncepcja.

    5. Rozumiem, że naukę znasz tylko z książek. W praktyce naukowcy nie znają metodologii naukowej i w wielu przypadkach decydujący jest pragmatyzm; polityka, przypadek.

    Głosiciele “prawd objawionych” zrobią dosłownie wszystko (z mordami włącznie) by przekonać do ich wiary wszystkich. – W praktyce podobnie jest z nauką.

    6. O ile pamiętam (nie chce mi się sprawdzać), powoływałeś się na Dawkinsa. Radziłbym sprawdzić, jaki ten gość ma autorytet w świecie nauki. Cóż, jak widać, powtarzanie, że jest się naukowcem, wcale nie czyni z kogoś naukowca. Od Samolubnego Genu – równia pochyła w dół.

  • Rain

    Swoją drogą, ciekawe komentarze Panie mind. W sumie wygląda to tak, jakby Pan studiował filozofię, wiedział co to język i metajęzyk, i tłumaczył te sprawy młodemu adeptowi filozofii. Filozofia jest zawsze meta… Zaprzeczanie tego prowadzi do paradoksów. Ogólnie rzecz biorąc, zamykanie filozofii w pewne ramy jest typowe dla młodszych roczników, później traktowane jest już to jako niepoważne. Tym bardziej w kontekście analitycznego dorobku tradycji anglosaskiej. Nie ma co się martwić – wyrośnie z tego.

    Kłótnia czym jest filozofia, to jak dyskutowanie, czy zamek jest w kurtce czy w Malborku. Mam nadzieję, że Pan Kamil nam tu RACJONALNIE udowodni, dlaczego jego definicja jest dobra, a definicja milionów innych ludzi zła.
    …przecież to absurd!

    • Panie Rain 🙂
      Niestety moja wiedza z zakresu filozofii jest jedynie nieformalna. Wbrew pozorom nie upieram się na konieczności definiowania czym jest filozofia. Po prostu zaskoczyło mnie, że Kamil wydaje się nie dostrzegać poziomów na jakich operuje filozofia i nauka więc uznałem, że niejaki porządek pojęciowy może tu przyjść z korzyścią.

    • ad 1) o ile dobrze pamiętam, to nieco złagodził stanowisko w pod koniec lat ’70, artykuł jego autorstwa w Dialectica [ale tytułu nie pomnę, niestety];

      ad 3) metodologię można też przyjmować jako wartości czysto instrumentalne, standaryzujące metody specyficzne dla danej dyscypliny naukowej. można wziąć kryterium pragmatyzmu, albo jedno z setek innych.

      ad 4) nie jest falsyfikowalna w sensie ortodoksyjnie Popperowskim, w przypadku przejścia na złagodzony program Lakatosa można uzyskać falsyfikację TE. A przy dzisiejszym rozumieniu falsyfikacji, Teoria Ewolucji poddaje się jak najbardziej.

      ad 5) tak szeroko rozumiana praktyka badawcza ma miejsce, ale to już podchodzi pod trochę inny rodzaj refleksji – filozofia wąsko rozumie praktykę badawczą i interesuje ją głównie specyficzne, sformalizowane metody badań, odróżnienie wiedzy potocznej od naukowej i takie tam. nie przeczę, że ma to coraz mniejszy związek z faktyczną praktyką badawczą, ale zmienia się to u filozofów dosyć wolno:)

      ad 6) autorytet Dawkinsa jako jednostki jest jednak nieistotny, w czasach impact factoru, wskaźnika h, etc.:) Szczerze nie wiem jak jego publikacje naukowe się mają, ale tak tylko w ramach puryzmu sugeruję.

  • Z tym, że filozofia jest meta mogę się zgodzić natomiast Panie @Rain – według Pana filozofią jest każda forma aktywności poznawczej. Ok, całkowita relatywizacja każde twierdzenie jest filozoficzne – każdy jest filozofem. Milionów ludzi… nie wiedziałem, że tak wielu interesuje się filozofią.

  • Panie @Rain nie uważam się za filozofa. Po prostu mnie to interesuje.
    3. I kolejna rzecz – skoro jesteś filozofem, to powinieneś wiedzieć, że metodologia naukowa też jest pewnego rodzaju filozofią, który opiera się na “dogmatach” aksjologicznych. Jak mawiał Popper, jest metafizyką. To model, który przyjmujesz, bo jest opłacalny.

    Tak wiem to, jednak stawianie znaku równości między dogmatem religijnym a aksjomatem nauki stawia Pana wypowiedź w bardzo negatywnym świetle.

  • 4. Teoria ewolucji nie jest falsyfikowalna. Patrz punkt 1. – to już całkowite brednie!

  • Rain

    W takim razie proszę o kryteria falsyfikowalności dla teorii ewolucji. Wg Poppera ów teoria była koncepcją metafizyczną. Mam nadzieję, że poszukiwania uświadomią Panu, że teoria nauki rozmija się z praktyką.

    „Tak wiem to, jednak stawianie znaku równości między dogmatem religijnym a aksjomatem nauki stawia Pana wypowiedź w bardzo negatywnym świetle”.

    Do kogo to wypowiedź? To całkiem różne typy rozumowania, wiec stawienia znaku równości lub choćby porównywanie jest bez sensu.

    „Z tym, że filozofia jest meta mogę się zgodzić natomiast Panie @Rain – według Pana filozofią jest każda forma aktywności poznawczej. Ok, całkowita relatywizacja każde twierdzenie jest filozoficzne – każdy jest filozofem. Milionów ludzi… nie wiedziałem, że tak wielu interesuje się filozofią”.

    A dlaczego nie? Toż to filozofia rozstrzyga.
    …mam nadzieję, że poprzez to zdanie zrozumiał Pan, co znaczy „meta”.

  • Richard Dawkins przytacza w swojej książce : ” Najwspanialsze Widowisko Świata” cytat Bertranda Russella : ” No, cóż – może istotnie każdy z nas znalazł się na tym świecie zaledwie pięć minut temu, tyle że z całkiem gotowymi wspomnieniami, a również już w dziurawych skarpetkach i z fryzurą, która wręcz woła o fryzjera. Wziąwszy pod uwagę dowody na rzecz ewolucji, jakie są nam dostępne, przyjęcie , iż jest ona czymkolwiek innym niż po prostu faktem, wymagałoby równie wielkiej ekwilibrystyki, jak wiara w scenariusz wyżej opisany.

    Z tego co wiem Popper nie miał ani kompetencji ani potrzeby do rozstrzygania na temat TE. Od jego czasów trochę się zmieniło – chociażby wiedza na temat DNA. W chwili obecnej TE ma status faktu i nikt poważny nie ma co do tego wątpliwości.

    Jeżeli chodzi o to czy jest falsyfikowalna to każdy biolog czy może mnożyć przykłądy, których zaistnienie mogłoby ją obalić.

    Dalej przykład jaki przytacza Dawkins:
    : „Na podstawie obecności charakterystycznych skamielin identyfikujemy określone skały jako, dajmy na to, ordowickie lub dewońskie, permskie, czy sylurskie. Z kolei dzięki zbieranym na całym świecie danym geologicznym wiemy, które warstwy są starsze, a które młodsze. I dopiero teraz, dysponując takimi dwoma niezależnymi zbiorami danych, możemy przyjrzeć się skamieniałością odnajdywanym w kolejnych (mówimy o porządku starszeństwa) warstwach i zadać pytanie , czy da się zaobserwować jakąś sensowną w kategoriach ewolucyjnych sekwencję: czy można mówić o określonym kierunku zmian (postępie ewolucyjnym) ? ; czy określone skamieniałości (na przykład kości ssaków) występują zawsze po określonej dacie, nigdy wcześniej? Otóż odpowiedź na oba te pytania zawsze i nieodmiennie brzmi :tak. I nie ma żadnych wyjątków! […]

    Kontynuuje dochodząc do sedna sprawy jaka nas interesuje:

    „Tak więc jest faktem, że szczątki niczego, co choćby w przybliżeniu moglibyśmy uznać za ssaka, nigdy nie zostały znalezione w dewońskich albo starszych skałach osadowych. I nie jest tak, by skamieniałości tego typu występowały statystycznie rzadziej w skałach dewońskich – nie, po prostu w skałach w określonym wieku i starszych ich nie ma i już […] GDYBY KTOŚ ODNALAZŁ W KAMBRYJSKICH OSADACH SZCZĄTKI SSAKA , OBALIŁBY TEORIĘ EWOLUCJI. ”

    R. Dawkins Najwspanialsze Widowisko Świata Wydawnictwo CIS Stare Groszki 2010 str. 134 .

    Dlaczego ten cytat? Bo nie jestem biologiem, geologiem etc. Jak widać to bardzo dobry przykład na to, że TE jest falsyfikowalna. Falsyfikowalność oczywiście jest tylko jednym z kryteriów poprawności teorii naukowej.

  • Rain

    Na wstępie – teoria ewolucji jest naukowa, gdyż świetnie wpasowuje się w model nauki i chyba nikt temu nie zaprzecza! Z falsyfikowalnością jest gorzej…

    „GDYBY KTOŚ ODNALAZŁ W KAMBRYJSKICH OSADACH SZCZĄTKI SSAKA , OBALIŁBY TEORIĘ EWOLUCJI”. Proszę mi uwierzyć, że nie obaliłby tej teorii, dopóki nie znalazł by innej lepszej zgodnej z modelem nauk. Swoją drogą to jeden z błędów, jakie znani mi przyrodnicy (UJ) wytykają Popperowi. W praktyce próbowano by w inny sposób wyjaśnić to zjawisko – poprzez błędy badawcze – „wędrówkę skamielin”. Popper twierdził, że jeśli znajdziemy skamieliny jakiegoś stworzenia na plaży (plaży w przeszłości itp.), to na podstawie tego indukujemy, iż było to stworzenie zamieszkujące tereny nadmorskie. Przyrodnik inaczej – jeśli pewne przesłanki będą przeczyć takim wnioskom, stwierdzi raczej, iż jego szczątki zostały przeniesione. Innymi słowy – gdy pojawia się jakiś błąd, szuka się takiej interpretacji jego pojawiania się, aby była koherentna z całością. Myślę, że koncepcja nauki Lakatosa również nie jest bez znaczenia.

    „Falsyfikowalność oczywiście jest tylko jednym z kryteriów poprawności teorii naukowej”.
    Oczywiście. Przyjmuje się koncepcje, które są najprostsze, zgodne z modelem lub ideologią. Np. niektórzy ludzie wierzący do połowy XX w. walczyli z TE, gdyż kreacjonizm, który nota bene z zasady nie może być naukowy, lepiej pasował do ich wizji. Podobnie ludzie niewierzący walczyli z koncepcją wielkiego wybuchu i twierdzili, że wszechświat jest statyczny i wieczny.