Daleko od demokracji

Niestety skłaniam się jednak ku następującym wnioskom. Polska nie jest i nie była nigdy krajem demokratycznym. Nasze dobre lata poprzednie to zbieg sprzyjających okoliczności plus bardzo silne elity intelektualne i polityczne w latach 90. Nasza proeuropejskość to po prostu dążenie do „dobrobytu” tj. chęć partycypowania w dobrobycie Zachodu, nie natomiast jak być powinno zrozumienie tego czym są „wartości europejskie”. Ostatni rok sprowadził mnie na ziemię bo jednak myślałem, że jesteśmy „europejscy” w sensie wartości – nic bardziej mylnego; nie jesteśmy. Kaczyński nam się nie przytrafił, to jest niestety „dziecię polskości” . Wygrana Pisu to nie nie jest coś niebywałego w naszych realiach, to jest naturalna konsekwencja tego jakim narodem jesteśmy. W najbliższych latach najprawdopodobniej wrócimy pod strefę wpływów Rosji i znowu będziemy za pewnego rodzaju kurtyną. Demokracji chcą i rozumieją ją w Polsce tylko nieliczne elity intelektualne, część klasy średniej. Wniosek jest niestety taki, że jeżeli ktoś ma spojrzenie na nasz kraj jakie ja tutaj prezentuje i nie jest w stanie zaakceptować postępującego autorytaryzmu musi emigrować. Czasu jest mało – niebawem może to być tak trudne jak w okresie przed rokiem 90. Zapłaczemy nad swoim losem, zapewne niebawem, niestety będzie już za późno. Największy żal mam do ludzi, którzy są obojętni, są chyba gorsi niż ci po stronie Pisu bo głównie to ich postawa i ciche przyzwolenie (bo brak sprzeciwu jest takim) doprowadzi do zrujnowania gospodarki, naszego bezpieczeństwa. Morał jeszcze jest taki, że szkoda, że narzekaliśmy na naszą rzeczywistość w latach poprzednich. Był to najlepszy okres dla Polski od wieków. I pewnie znowu takiego nie będzie przez dekady.

BREXIT

BREXIT – Tego chyba nikt się tak naprawdę nie spodziewał. Gdy kończył się dzień, w którym odbywało się referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE poszedłem spać spokojny. Już rano wiedziałem, że mój wczorajszy spokój był nieuzasadniony. Wydaje się, że nie tylko ja byłem w błędzie – nie przewidzieli tego nawet analitycy finansowi – w środku nocy kurs funta brytyjskiego zaczął spadać – czuwający tej nocy wiedzieli już dlaczego.

moje biurko 2016

Stabilny świat, w którym przyszło żyć mojemu pokoleniu powoli zaczyna znikać. Niestety błogie czasy nie trwają wiecznie. Było tak dobrze, że pokolenie dwudziestolatków przyjmowało dzisiejsze czasy jako coś naturalnego. Szkoda, że ludzie nie doceniają tego co mają – pokój, brak głodu, wolność to naprawdę wielkie wartości.

W 1995 roku w Bośni Serbowie wymordowali ponad 8000 tysięcy muzułmańskich chłopców i mężczyzn. Od tej największej masowej zbrodni w powojennej Europie, dzieliło mnie wtedy, 12-letniego beztroskiego chłopca spędzającego wakacje w małym miasteczku na Podkarpaciu, 890 kilometrów. Czasem nasza obojętność i ignorancja potrafią prowadzić nas na manowce. Brak gruntownego wykształcenia i silnych elit, fałszywy egalitaryzm czy zupełny zanik społecznej hierarchii to nowotwory, które pożerają nasz kraj.

Jest rok 1933 – Morris Unger, jego żona Ethel i 15 letni syn Robert przyjeżdżają odwiedzić rodzinę w Niebylcu. Celem wizyty było spotkanie Morrisa z ojcem Kalmanem Ungerem, który to wysłał go wraz sześcioma córkami do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia. Syn osiągnął sukces w USA w zakresie handlu mrożonkami, dzięki czemu mógł pomóc postawić ojcu jeden z nielicznych murowanych domów w Niebylcu (największy). Morris przeczuwał, że nadchodzą złe czasy i chciał zabrać ze sobą ojca do USA niestety ten nie uległ i został w Polsce. Niemal cała licząca około 300 osób niebylecka społeczność żydowska została wymordowana w Bełżcu oraz pobliskich lasach.

Czy te dzieci wiedziały, że ich życie skończy się w tak dramatyczny sposób już za kilka lat?

dzieci
Kadr z filmu zarejestrowanego w Niebylcu w latach 30 XX wieku.

Kiedy kilka miesięcy temu w mediach społecznościowych zaczęła się nagonka na uchodźców byłem autentycznie zdruzgotany. Matki, ojcowie, cieszyli się ze śmierci dzieci i ich rodziców próbujących przebyć Morze Śródziemne. Ignoranci mający pełne brzuchy, siedzący w swoich bezpiecznych domach umieszczali przerażające komentarze pod informacjami o śmierci kolejnych imigrantów. Nigdy nie poznali ani jednej osoby z tych łodzi, nie zamienili z nimi ani jednego słowa. Większość z nich nie byłaby w stanie wskazać Syrii na mapie. Dla tych naszych rodaków świat ma tylko dwa kolory. Jesteś zwolennikiem przyjmowania uchodźców (lewakiem) lub przeciwnikiem (patriotą).

Nie ważne, że nie rozumieją słowa lewica. Nie ważne, że dzisiaj definiowanie lewicy nie jest już takie proste jak w przeszłości. Można być przeciwnikiem interwencjonizmu gospodarczego i gorącym zwolennikiem wolnego rynku jednocześnie będąc w kwestiach społecznych zwolennikiem postulatów lewicowych tj. powściągliwości wobec tradycji, równouprawnienienia płci, równości ze względu na orientację seksualną itd.

Paradoksalnie osoby krzyczące w czyimś kierunku lewak, same mają bolszewickie zapędy – są zwolennikami „rozdawnictwa”, odbierania bogatym, „równania w dół”, czy doszukiwaniem się źródeł wszelkiego zła u tzw. „banksterki”. Ta cała nowomowa obecnej władzy, która poza wskazywaniem winnych nie potrafi zrobić absolutnie nic konstruktywnego, temu sprzyja. Dla nich liczy się przeszłość – przyszłość to tylko zagrożenie. „Kibolska” moralność stała się czymś godnym naśladowania.  Świat, który nas otacza idzie w złym kierunku.

W roku 2012 organizowaliśmy wspólnie z Ukrainą Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. To było dla tych narodów święto kolorów i wolności. Tak wyglądał stadion w Doniecku w 2014 roku.

Dombas arena
fot. shakhtar.com

Niestety pokój, wolność, swoboda przemieszczania się (czyli tak naprawdę możliwość zmieniania swojego życia) nie są dane nam raz na zawsze, dlatego serce pęka mi gdy słyszę wypowiedzi naszych lekkomyślnych polityków. Zamiast szukać konstruktywnych rozwiązań potrafią tylko burzyć. W przeszłości mieliśmy szczęście do polityków naprawdę wielkiego formatu. To oni sprawili, że nasz kraj rósł i piękniał w oczach przez ostatnie 26 lat.  Akcesja do UE czy NATO to była dla nas wielka nobilitacja – kosztująca naprawdę wiele wysiłku.

W ostatnich miesiącach nasi politycy udowodnili, że nie rozumiemy tego czym jest demokracja, a bliżej nam do modelu autorytarnego. Cała zachodnia Europa patrzy na nas z politowaniem.

Unia Europejska jaką znaliśmy zaczyna się rozpadać – to nie jednak Anglicy czy Francuzi będą mieli problem. Polska zostanie krajem na marginesie, z którym nikt się nie liczy, głęboką prowincją Europy. Czy tego chcieliście łysi „patrioci”?